niedziela, 13 września 2015

Mężowie z przystani

Niech nas całują, szaleją za nami!
Do stóp padają, kwiaty wręczając.
I chodząc za nami czwórkami, piątkami,
z czerwonych kwiatów róż bukietami, 
niech tańczą po prawo, po lewo niech mdleją.
Na rękach nas noszą, świata nie widząc...
Do dzieła panowie, mężowie z przystani.
Woda nas dzieli, a pływać umiecie. 
Stoimy, czekamy!

Pozyttywible & Arroway

1 komentarz:

  1. Kobiety z łodzi
    Cóż im szkodzi
    Adoracje prowokować rozmaicie
    Wielbionymi pragnąć być należycie
    Do swej apoteozy przez męską podrasę dążą
    Nie wiedząc
    Iż rany ostrzejsze niźli sztyletem drążą
    Nie czując
    Iż fałsz przez nie przemawia
    Fałsz, co w każdym pokoleniu się odnawia
    Przejrzałem Cię, Kobieca Istoto!
    Pisałem wiersze, kwiaty wręczyłem
    Gardziłaś Ty mą męską marnotą...
    Gdy do stóp gotów upaść byłem
    Uśmiech wzgardy zagościł
    Na wargach czerwonych jak krew
    Jakże on wszystko uprościł
    Wy tylko... czujecie zew
    Zatrułyście naszą duszę
    Mickiewiczów wynosząc na kanony, ołtarze
    Wertera naśladujemy, narażając się na potwarze
    Za życia umarlim... A ja żyć chcę, muszę!
    Nic Wam po hołdach, poświęceniach
    Depczecie je stopami, które mieliśmy całować
    Jurnych w swych najskrytszych marzeniach
    Troglodytów pożądacie, a nas, poetów, pochować...
    Niezdrową odczuwacie radość
    Z na hymny pochwalne się wypięcia
    Gdy chcicy swej czyniąc zadość
    Szepczecie idiocie miłosne zaklęcia...

    OdpowiedzUsuń