piątek, 30 maja 2014

Niespełnione marzenie

Hej, to ja. To ja cię wychowałam.
Widujemy się raz w tygodniu w niedzielę,
ale tylko odrobinę rozjaśnisz mi ciemność zapałką.
Trochę mi tu ciasno i niewygodnie,
ale już się przyzwyczaiłam, wiesz?
Widok drewna już też mi się znudził
I gdy tylko słyszę jakiś żywy głos, nadstawiam uszu,
to jedynie mi zostało pod tymi ciężkimi kamieniami.
Sąsiedzi też jacyś niemrawi.
Nic nie mówią, jakby spali.
Ja też czuję się jakaś nieżywa.
Już rok z miesiącami.
Pamiętasz mnie jeszcze córko?

Mogłabyś już wrócić, Ty która mnie wychowałaś.
Herbata nie smakuje już tak samo.
Nigdy nie będzie znów tak idealnie osłodzona, wiesz?
Kotlety taty też są inne.
Brakuje mi smaku tych Twoich
I słów, żebym dobrze umyła zęby.
Moje pragnienie, tęsknota, marzenie
Nie słuchaj już tylko żywych głosów,
ale obudź się i wróć do żywych.
Zajmij zakurzone miejsce przy stole
I posiedź ze mną, pomóż mi wybrać,
bo nie zdążyłaś mi powiedzieć.
Twoje zdjęcie nie wystarcza.
Jest zimne i płaskie,
nie da się do niego przytulić.
Tak mało zrobiłam, tak dużo żałuję.
Moje słowa przez ten gruby kamień tracą na sile.
Słyszysz jak wołam? Jak krzyczę?
Nawet jak marzę w mojej głowie,
wydzieram się z całej siły.
Tego marzenia najmocniej chcę do spełnienia.
Mogłabyś już wrócić Mamo!

Wszyscy powinniśmy umrzeć razem,
by ograniczyć niesprawiedliwość emocji.
Ale tak nam żyć przyszło, tak żyć nakazują.
Więc żyjmy marzeniami, bo za marzenia się nie płaci.
Jednak po co ten smutek jak słońce świeci?
Może nie osłodzi mi herbaty,
ale będzie mi cieplej.