piątek, 20 stycznia 2017

Nie mogę

Sznur, czy ostrze.
Co będzie najprostsze,
by pogrążyć bliskich w myślach dlaczego. 
Powoli zaczynasz rozumieć, 
później mniej - i znowu.
W chomiczym kole z wyjściami od ściany,
a za ścianą przepaść. Rozwiązanie? 

Natłok, przytłoczenie. 
Spokój, spokojnie. 
Wolność, otwarty horyzont. 

Tak jeden wers, jednak wygrywa,
przewyższa, zalewa czarną mazią. 
Nie masz siły? Nie szkodzi. 
Dasz radę, może nie. A może...

Sznur, czy most. 
Sznur, czy sen może. 
Co delikatnej pomoże?

Biegniesz, poświecasz się - teraz.
A co później? 
Czy będzie tak samo, 
czy mniej będzie przybijać?
Mówią, że łatwiej nie będzie,
bo łatwiej już było.
I siedzisz i myślisz, jak, 
by jednak lepiej się kulało.
Więc, może... 

Sznur, czy kula.
Sznur, czy tory.

Nie no przecież nie mogę. 
Nie mogę. 
Nikogo nie zostawię. 
Śmierci nie pomogę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz